W sercu warszawskiego Starego Miasta, przy kościele ojców jezuitów, znajduje się niezwykła figura – kamienny niedźwiedź. Choć przechodnie często przechodzą obok niego obojętnie, nieliczni wiedzą o tajemnicy, która się za nim kryje. To historia o księciu zaklętym w kamienne zwierzę, który od wieków czeka na miłość, która przełamie klątwę.
Książę o wielkim sercu, ale niepiękny
Dawno temu, na przedmieściach Warszawy, żył młody książę, który był znany z mądrości i hojności. Choć jego serce było czyste jak źródlana woda, nie obdarzyła go natura pięknem. Jego sylwetka była masywna, z szerokimi ramionami, zrośniętymi brwiami i gęstym owłosieniem. Mówiło się, że wyglądał jak niedźwiedź, ale jego dusza była pełna dobroci. Książę troszczył się o swoich poddanych, wspierał biednych i starał się być sprawiedliwy w każdej decyzji.
Klątwa dumy i zazdrości
W czasach, gdy książę osiągnął wiek dojrzały, jego myśli skierowały się ku małżeństwu. Zdecydował się poprosić o rękę jednej z dam dworu, jednak wszystkie kandydatki odmawiały mu. Pomimo jego cnót, nikt nie chciał poślubić mężczyzny, który nie spełniał norm piękności. Z każdą odrzucającą odpowiedzią, książę czuł się coraz bardziej samotny. Jedna z arystokratek, która odrzuciła jego zaloty, poczuła się urażona postanowiła zemścić się na nim. Wzywała na pomoc czarownicę, która, pełna nienawiści i zazdrości, rzuciła na księcia straszliwą klątwę:
„Skoro wyglądasz jak niedźwiedź, bądź nim na zawsze! Dopóki nie znajdziesz kobiety, która pokocha cię takim, jakim jesteś, będziesz kamieniem przy bramie miasta!”
Kamienny Niedźwiedź na zawsze
I tak oto książę został zaklęty w kamiennego niedźwiedzia. Stoi do dziś, nieporuszony, na skraju ulicy Świętojańskiej, tuż przy kościele ojców jezuitów. W miarę jak upływały lata, miejsce wokół niedźwiedzia się zmieniało: nowe uliczki, budynki, kościoły, szkoły. Lecz figura kamiennego zwierzęcia pozostała nietknięta. Czas płynął, a zaklęcie nie miało końca.


Miłość, która łamie klątwę
Minęły wieki, a figura niedźwiedzia była świadkiem licznych pokoleń przechodniów, którzy mijali go obojętnie. Ale pewnego dnia, na tym samym placu, pojawiła się dziewczyna. Mimo że była biedna, jej serce było pełne czystości i dobroci. Codziennie zatrzymywała się przy kamiennym niedźwiedziu, przynosiła mu kawałek chleba i opowiadała o swoim dniu. Nie bała się go – wręcz przeciwnie, czuła do niego jakąś niewytłumaczalną więź.
Pewnej nocy, dziewczyna miała sen. Śniła o tym, że kamienny niedźwiedź przemówił:
„Nie bój się mojego wyglądu – moje ciało jest tylko osłoną mojego serca. Gdy zobaczysz to serce, zrozumiesz, kim naprawdę jestem.”
Kiedy rankiem przybyła na swoje zwykłe miejsce, zauważyła, że kamień pod jej rękami był dziwnie ciepły. Zbliżyła się do posągu, przytuliła się do niego, a wówczas – ku jej zdumieniu – kamień pękł. Z wnętrza posągu wyszedł mężczyzna. Choć nie był piękny, w jego oczach błyszczało coś, co przypominało światło w ciemności, a dłonie miały ślady pęknięć kamienia.
Miłość, która przełamała przekleństwo
Mężczyzna, choć nie wyglądał jak książę z bajki, okazał się tym, kogo dziewczyna szukała. Ich miłość była czysta i prawdziwa. Pobrali się, a ich życie wypełnione było szczęściem i harmonią. Ich historia stała się symbolem tego, że prawdziwa miłość nie patrzy na zewnętrzne piękno, ale widzi to, co najistotniejsze – dobroć serca. Ich miłość nauczyła innych, że nie warto oceniać nikogo po wyglądzie, bo każdy człowiek skrywa coś więcej.
Kamień, który pozostał
Choć książę zniknął, a jego historia powoli zatarła się w czasie, figura kamiennego niedźwiedzia pozostała na swoim miejscu, jako pamiątka po tej niezwykłej opowieści. Dziś, stojąc przy kościele jezuitów, przypomina nam wszystkim, by nie oceniać nikogo po pozorach, ponieważ każdy może być kimś więcej, niż się wydaje. Kamienny niedźwiedź, który kiedyś strzegł miasta, stał się symbolem miłości, cierpliwości i nadziei.