Tajemnica „Grubej Kaśki” i „Chudych Wojtków”– jak Warszawa pobiera wodę spod dna Wisły

Jeśli spacerujecie bulwarami wiślanymi, na pewno rzuciła Wam się w oczy charakterystyczna, okrągła budowla stojąca dumnie w nurcie rzeki. To nie jest luksusowa willa z widokiem na Zamek Królewski, ani zapomniany bunkier. To „Gruba Kaśka” – najsłynniejsza warszawska studnia, która ma swoje tajemnice i… oddanych pomocników.


Gruba Kaśka

„Gruba Kaśka” to tzw. studnia infiltracyjna, oddana do użytku w 1964 roku. Jej nazwa nawiązuje do osiemnastowiecznej studni z placu Bankowego, ale ta rzeczna wersja to prawdziwy gigant inżynierii.

Na czym polega jej fenomen? To jeden z nielicznych takich obiektów w Europie, który pobiera wodę spod dna rzeki.

  • Pod dnem Wisły, promieniście od „Kaśki”, rozchodzi się 15 drenów (takich wielkich rur z dziurkami).
  • Woda nie wpada do nich prosto z rzeki, ale przesącza się przez warstwę piasku i żwiru pod dnem.
  • Ten piasek działa jak naturalny filtr – kiedy woda trafia do „Kaśki”, jest już wstępnie oczyszczona.


Kim są chudzi „Wojtkowie”?

„Gruba Kaśka” to dama, która nie lubi brudu. Aby filtr pod dnem rzeki działał sprawnie, piasek musi być regularnie „przeszarpywany” i czyszczony, by nie osadzał się na nim muł. I tu do akcji wkraczają „Wojtkowie”.

To nie są nurkowie, ale specjalistyczne statki-spulchniacze. Są wąskie, dłuuugie i wyglądają dość surowo – stąd ich przydomek „chudzi Wojtkowie”.

  • Ich zadaniem jest pływanie nad drenami „Grubej Kaśki”.
  • Za pomocą silnych strumieni wody pod ciśnieniem, „Wojtkowie” płuczą piasek na dnie Wisły.
  • Dzięki nim „Kaśka” może swobodnie „oddychać” i pobierać świeżą wodę dla mieszkańców.

To jeden z najbardziej zgranych zespołów w Warszawie: ona stoi nieruchomo, oni krążą wokół niej, dbając o czystość każdej kropli.


Najważniejsi pracownicy: Małże na etacie

Myślicie, że wodę sprawdzają tylko komputery? Nic z tych rzeczy! W „Grubej Kaśce” pracują najbardziej wyczuleni strażnicy czystości – małże z gatunku skójka zaostrzona.

System jest genialnie prosty:

  1. Osiem małży mieszka w specjalnym akwarium, przez które przepływa woda z ujęcia.
  2. Do ich muszli przyczepione są czujniki (magnesy).
  3. Jeśli woda się pogorszy, małże natychmiast zamykają muszle.
  4. Komputer widzi to jako alarm i odcina dopływ wody do miasta.

Małże pracują na „etacie” przez 3 miesiące. Potem przechodzą na emeryturę – są odwożone do jeziora, z którego pochodzą, a na ich miejsce przychodzi nowa, wypoczęta zmiana.


Czy wiedzieliście, że…?

  • Pod Wisłą jest tunel! Aby pracownicy mogli dostać się do „Grubej Kaśki”, nie muszą płynąć łodzią. Pod dnem rzeki biegnie ponad 300-metrowy tunel łączący budowlę z brzegiem (Stacją Pomp Rzecznych).
  • Gruba Kaśka ma swój profil na Facebooku, gdzie czasem „chwali się” efektami pracy swojej i swoich „Wojtków”.

Następnym razem, gdy odkręcicie kran w Warszawie, pomyślcie o tej nietypowej ekipie: wielkiej damie na środku rzeki, jej chudych pomocnikach na statkach i ośmiu małżach, które pilnują Waszego bezpieczeństwa.


Wskazówka: Najlepszy widok na „Grubą Kaśkę” i pracujących wokół niej „Wojtków” macie z Mostu Łazienkowskiego lub z plaży na Saskiej Kępie. Wygląda szczególnie magicznie podczas mglistych poranków!

Czytaj więcej