Są miejsca, w których historia nie kryje się za szybą gabloty. Wystarczy usiąść przy drewnianym urządzeniu, przyłożyć oczy do wizjera i przez kilkanaście minut oglądać świat sprzed kilkudziesięciu, a czasem ponad stu lat. Tak właśnie działa Fotoplastikon Warszawski – jeden z ostatnich czynnych fotoplastikonów na świecie.
📍Aleje Jerozolimskie 51, Warszawa

Ponad sto lat historii zamknięte w jednym urządzeniu
Sam pomysł fotoplastikonów narodził się pod koniec XIX wieku w Niemczech za sprawą systemu Kaiser-Panorama, stworzonego przez Augusta Fuhrmanna. Urządzenia tego typu szybko pojawiły się także w wielu europejskich miastach. Fotoplastikon Warszawski ma jednak własną historię.
Choć dokładna data powstania tego urządzenia nie jest znana, historycy szacują, że powstało ono na początku XX wieku. Zanim trafiło do Warszawy, działało we Lwowie, a później w Krakowie, gdzie funkcjonowało pod nazwą „Panorama”. Do stolicy przywiózł je Ludwik Krempa, który po wojnie uruchomił fotoplastikon w swojej kamienicy przy Alejach Jerozolimskich 51. Stało się to w październiku 1946 roku, a urządzenie miało już wtedy około 50 lat.
Po śmierci Ludwika Krempy w 1962 roku opiekę nad fotoplastikonem przejęła jego żona, następnie córka, a później kolejny właściciel – Józef Chudy. Po jego śmierci urządzenie na kilka lat zamilkło, jednak w 1992 roku zostało ponownie uruchomione przez wnuka właściciela, Tomasza Chudego. W 1987 roku fotoplastikon wpisano do rejestru zabytków ruchomych, a od 2012 roku jest oddziałem Muzeum Powstania Warszawskiego, które zajmuje się jego konserwacją i organizacją wystaw oraz wydarzeń.
Jak działa fotoplastikon?
Dziś efekt 3D nikogo nie dziwi, ale pod koniec XIX wieku był prawdziwą technologiczną ciekawostką. Fotoplastikon wykorzystuje stereoskopię, czyli sposób prezentowania dwóch niemal identycznych zdjęć wykonanych z niewielkim przesunięciem. Każde oko widzi inny obraz, a mózg łączy je w jedną przestrzenną scenę.
Podczas jednego pokazu można obejrzeć 48 fotografii, a cały seans trwa około 12 i pół minuty. Zdjęcia przesuwają się automatycznie, a całości towarzyszy muzyka odtwarzana z gramofonu, często z oryginalnych, historycznych płyt.


Warszawiacy oglądali świat, którego nie mogli zobaczyć na własne oczy
Na przełomie XIX i XX wieku fotoplastikony były popularną formą rozrywki. W samej Warszawie działało ich co najmniej kilka, choć do naszych czasów przetrwał tylko jeden czynny egzemplarz.
Po wojnie miejsce przeżywało prawdziwe oblężenie. Kolorowe fotografie zachodnich miast pozwalały zobaczyć Paryż, Londyn czy Nowy Jork w czasach, gdy zagraniczne podróże były dla większości mieszkańców Polski praktycznie nieosiągalne. Zmiana programu oznaczała często kolejki ustawiające się jeszcze przed wejściem.
Pokazom towarzyszył jazz płynący z płyt sprowadzanych nieoficjalnymi drogami. To właśnie dlatego Fotoplastikon stał się jednym z ulubionych miejsc spotkań warszawskich bikiniarzy – młodych ludzi fascynujących się zachodnią kulturą.

Przedwojenna Warszawa, której już nie ma
Jednym z najciekawszych cykli prezentowanych dziś w Fotoplastikonie są fotografie dawnej stolicy. Można zobaczyć ulice sprzed II wojny światowej, nieistniejące kamienice, place i codzienne życie mieszkańców, zanim wojna zmieniła miasto niemal nie do poznania.
To szczególnie poruszające doświadczenie, jeśli chwilę później wyjdzie się na Aleje Jerozolimskie i porówna współczesny krajobraz z tym sprzed kilkudziesięciu lat. W wielu przypadkach zmieniło się niemal wszystko.
Nie tylko muzeum, ale także miejsce spotkań
Od 2012 roku Fotoplastikon Warszawski jest oddziałem Muzeum Powstania Warszawskiego. Oprócz regularnych pokazów organizowane są tutaj spotkania z autorami, wykłady, warsztaty fotograficzne, kameralne koncerty i lekcje muzealne.
Kolekcja stale się powiększa i liczy już ponad 10 tysięcy stereoskopowych fotografii, z których znaczną część stanowią zdjęcia Warszawy. Dzięki temu programy zmieniają się regularnie, a każda wizyta może wyglądać nieco inaczej.
Fotoplastikon na ekranie
Charakterystyczne wnętrze i klimat miejsca docenili również filmowcy. Fotoplastikon pojawił się między innymi w filmach oraz serialach przedstawiających dawną Warszawę. Drewniane urządzenie i zabytkowe wnętrza dobrze oddają atmosferę miasta sprzed kilkudziesięciu lat, dlatego często stają się naturalną scenografią dla produkcji historycznych.
Dlaczego warto zajrzeć?
Fotoplastikon Warszawski nie przypomina nowoczesnych muzeów pełnych ekranów dotykowych i multimediów. Tutaj główną rolę odgrywa oryginalne urządzenie sprzed ponad wieku, które nadal działa zgodnie z dawną zasadą.
Jeśli interesuje Cię historia Warszawy, dawna fotografia albo po prostu chcesz zobaczyć, jak mieszkańcy stolicy oglądali świat na długo przed erą telewizji i internetu, warto wpisać to miejsce na swoją listę. Kilkanaście minut przy drewnianym fotoplastikonie wystarczy, by przekonać się, że technologia sprzed ponad stu lat wciąż potrafi zrobić wrażenie.
